czwartek, 17 kwietnia 2014

Jak pokochałam loki - Recenzjatorka


Jak co tydzień, publikuję nową historię z zakręconej serii. Autorką dzisiejszego wpisu jest Sara, znana w blogosferze jako Recenzjatorka ;)


"Witajcie! Mam na imię Sara, niedługo skończę 18 lat i od ponad roku prowadzę bloga pod adresem http://recenzjatorka.blogspot.com/. Świadomie dbam o włosy od czasu, gdy zdecydowałam się na jego założenie.

Odkąd pamiętam moje włosy nie chciały się układać i się puszyły. Gdy byłam mała skręt na mojej głowie był niewielki, ale za to puch jaki na nich powstawał niewiele różnił się od tego późniejszego. Zazwyczaj moje włosy były wiązane i nikt nie zwracał na nie uwagi. Najdłuższe włosy w życiu miałam chyba w dniu komunii, sięgały wtedy za łopatki, zostały zakręcone na papiloty i wywierały na wszystkich, a zwłaszcza na mnie, ogromne wrażenie.

W końcowej fazie szkoły podstawowej- gdzieś między 5 a 6 klasą, zaczęłam prostować włosy. Początkowo nie używałam żadnego zabezpieczenia, nie używałam też żadnych odżywek. Po prostu myłam włosy szamponem z SLS, czasem suszyłam suszarką, albo szłam spać z mokrymi włosami i rano je prostowałam. Czasem nawet je moczyłam przed prostowaniem, żeby efekt był lepszy. Nie przeszkadzało mi wtedy to, że je palę, łamię, niszczę. Prostowałam włosy także przez cały czas chodzenia do gimnazjum, czyli według moich obliczeń ponad 5 lat. Poza tym przy każdej wizycie u fryzjera moje włosy były mocno cieniowane.




Moje włosy były w tragicznym stanie. Bez prostowania ani rusz, całe spuszone, nie układały się, jedna wielka szopa. Gdy jedna prostownica się zepsuła, kupowałam następną, nie potrafiłam bez niej żyć. W  2 lub 3 klasie gimnazjum zaczęłam używać odżywek i serum termo ochronnego. W 1 klasie liceum również prostowałam włosy, ale robiłam to trochę rzadziej. W lutym 2013 trafiłam na blogi dziewczyn, które dbają o swoje włosy. To mnie zmotywowało i na początku chciałam tylko je zregenerować, ale dalej je suszyłam, prostowałam. Nie doceniałam moich włosów, które przy minimum pielęgnacji mogły wtedy funkcjonować bez zabaw z ciepłem jako ładne fale.

W międzyczasie włosy zaczęły mi wypadać. Oprócz tego, że na całej długości były spalone, rozdwojone już w połowie i spuszone. Jedną z przyczyn było prostowanie, drugą anemia. Oczywiście na początku odstawiłam prostownicę, bo myślałam, że jest jedyną przyczyną. Zaczęłam wtedy używać silikonowej odżywki, jakiejś z GlissKur, ale tylko po to, żeby się tak bardzo nie puszyły. Włosy najczęściej wiązałam, żeby nie było widać jak wyglądają w pełnej okazałości i ile ich wypada. Nienawidziłam mojego skrętu i zazdrościłam dziewczynom, które miały proste włosy.

Przeglądając coraz więcej blogów poruszających tematy włosowe, zaczęłam się zastanawiać czy da się coś zrobić, żeby nie wypadały i zaczęły się normalnie układać. Na początku wprowadziłam delikatny szampon (Facelle), olej (rzepakowy, oleje Alterra), a także odżywki (Avon, GlissKur).  Wtedy zaczęłam zauważać, że moje włosy mogą się ładnie kręcić. Mimo, że znacznych efektów pielęgnacji nie widziałam od razu, z czasem włosy stawały się bardziej nawilżone, co wzmagało skręt.




Miał  on lepsze i gorsze dni, ale byłam niezwykle dumna z tego, że już nie niszczę włosów i się nie łamią. Włosy jednak nadal leciały mi z głowy, zrobiłam badania i wylądowałam w szpitalu, po leczeniu wypadanie jest już umiarkowane.

Do walki o piękny skręt najbardziej motywowały mnie miłe komentarze moich bliskich typu „ale masz fajne loczki, też chcę takie, a nie proste druty” :), a także Moje Włosowe Historie na blogu Anwen. Zaczęłam eksperymentować- kręciłam włosy na opaskę i wiązałam je w koczka ślimaczka na noc, to pozwoliło mi cieszyć się ładnymi falami. Na suche włosy rano nakładałam trochę odżywki bez spłukiwania, np. Garnier, Goodbye Damage. To dociążyło włosy i fale wyglądały ładniej.




Zaczęłam zauważać, że mnóstwo kobiet prostuje włosy i na ulicy widywałam małą liczbę zakręconych włosów, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że moje włosy są wyjątkowe.

Zdecydowałam się na kilkakrotne podcięcie włosów, bo wyglądały na bardzo rzadkie.




Z efektów prostowania schodziłam bardzo długo i niektóre partie moich włosów, zwłaszcza wierzchnia nadal są zniszczone. Z okropnego cieniowania już nic nie pozostało po ostatniej wizycie u fryzjera.

Tutaj zdjęcie moich włosów „od spodu”.  Wierzchnia warstwa chyba nigdy nie będzie tak ładnie zakręcona.. przez prostowanie:




Moją ulubioną metodą kręcenia włosów jest ta na opaskę, gdy chcę uzyskać mocniejszy skręt oraz czesanie włosów w warkocza dobieranego i koczka ślimaczka, gdy ma być luźniejszy. Do stylizacji używam odżywki, którą nakładam na suche włosy, a także od czasu do czasu żelu do włosów.

Teraz wiem, że naprawdę warto pokochać swoje włosy takie, jakimi są, bo w przeciwnym razie, możemy nabawić się wielu szkód. Gdybym wiedziała o tym wcześniej, nigdy nie sięgnęłabym po prostownicę, a zamiast tego próbowałabym wydobyć ładniejszy skręt, tak jak robię to teraz. I do tego Was zachęcam, pokochajcie to, co macie na swoich głowach :) Co ciekawe, falowane i kręcone włosy wyróżniają się na tle innych :) Każda z nas ma inny skręt, a proste włosy zazwyczaj wyglądają identycznie.  
Zdjęcie z początku marca:




Myślę, że mój skręt to 2a lub 2b. Jest dość nieregularny, ale do okiełzania i kocham moje włosy za to, że są wyjątkowe, inne niż wszystkie inne. I cieszę się z moich loków, które teraz są powodem komplementów w moją stronę :) Poza tym zakręcone wyglądają na gęstsze i nabierają objętości!

Zdjęcie sprzed chwili:




Mój cel? Zapuścić włosy za łopatki i je zagęścić. Mam w planach wypróbowanie żelu lnianego.

Moje hity w pielęgnacji włosów falowanych:

Olej: Babydream, Oliwka dla dzieci (niebieska)

Maski: Planeta Ogranica, Czarna Marokańska; Alterra, Granat i Aloes.

Odżywki: Garnier, Awokado i Karite; Garnier, Goodbye Damage; Seboradin, Do włosów zniszczonych z żeń-szeniem."



Historie z prostownicą w tle zawsze są najbardziej dramatyczne, prawda? Po raz kolejny przekonujemy się, że warto ją mocno ograniczyć lub całkiem z niej zrezygnować. Urzekło mnie zdjęcie loków Sary od spodu :))

Masz loki lub fale, które kochasz i akceptujesz (choć niekoniecznie zawsze tak było)? Pomóż mi przekonać świat, że taki typ włosów jest fajny i nie trzeba z nim walczyć! O tym, jak zgłosić swoją historię przeczytacie w tym poście.

Pozdrawiam


środa, 16 kwietnia 2014

Maska Natura Siberica Ochrona i Regeneracja - czy jest warta swojej ceny?


Od początku października używałam (mniej lub bardziej regularnie) maski Natura Siberica Ochrona i Regeneracja. Udało mi się zdobyć wersję rosyjską, z bardzo fajnym składem - przyjemniejszym, niż w odpowiedniku przeznaczonym na rynek zachodni. Wczoraj zastosowałam maskę po raz ostatni i stwierdziłam, że koniecznie muszę Wam o niej opowiedzieć. Ostrzegam, że będzie dużo zachwytów! ;))




Maska znajduje się w uroczym, plastikowym słoiczku zamykanym na zatrzask. Widać wyraźną inspirację domowymi przetworami ;)) Opakowanie posiada ładną, czytelną etykietę.

Kosmetyk ma gęstą, zbitą konsystencję. Jest żółtawo-beżowy, z perłowym połyskiem. Pachnie dość intensywnie. Trudno mi określić, co to za zapach, ale mi się podoba. Nie jest przesadnie chemiczny ;)

Stosowałam maskę zarówno na skalp, jak i na długość włosów. Mimo bogatego składu, nie zdarzyło mi się mieć po niej problemów z przyklapem czy szybszym przetłuszczaniem (a spłukiwałam ją samą wodą). Skóra głowy była po niej nawilżona i ukojona. Nie wiem, czy w jakikolwiek sposób wpływała na porost - nie sprawdziłam tego. Bardzo podobała mi się reakcja na maskę włosów na długości i końcówek. Były niesamowicie miękkie, lśniące, ładnie się kręciły. Czy to coś nadzwyczajnego? No, niby nie. Ale zauważyłam, że moje włosy nie kochają już tak bardzo maski Gliss Kur Oil Nutritive, która do tej pory była moim faworytem w tej kwestii. Natura Siberica bije ją na głowę, choć nie ma ani jednego silikonu! Dopiero to porównanie uświadomiło mi, że produkt NS jest po prostu cudowny :) Jak najbardziej polecam Wam tę wersję.


Opis dystrybutora



Kilka słów o składzie


Druga wersja maski, w czarnym słoiczku i z napisami po angielsku, wygląda tak:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Quaternium-91, Cetrimonium Methosulfate, Bis-Cetearyl Amodimethicone, Mica (and) Titanium Dioxide, Cetyl Esters, Panax Gingseng Root Extract*, Avena Sativa Kernel Extract*, Althaea Officinalis Root Extract*, Triticum Vulgare Germ Oil*, Rhodiola Rosea Root Extract, Crepis Sibirica Extract, Sorbus Sibirica Extract, Pulmonaria Officinalis Extract, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Secale Cerele (Rrye) Seed Extract, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Rice Protein, Hydrolyzed Vegetable Protein, Arctium Lappa Root Extract*, Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 EstersPS, Sodium Ascorbyl Phosphate, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid, Amyl Cinnamal, Caramel

Nie jest źle, ale trzeba mieć świadomość, że na początku składu jest quaternium i silikon. Za to w wersji rosyjskiej mamy do czynienia z niejasnym zapisem Aqua with infusions of. Wniosek? Obie wersje mogą być zarówno dobre, jak i słabe. Zależy, co kto lubi ;))


Cena, dostępność
350 ml maski kosztuje ok. 50 zł. Można ją kupić w sklepach z rosyjskimi kosmetykami. Warto zwracać uwagę na to, którą wersję oferują.



Choć jestem bardzo zadowolona z działania maski Natura Siberica Ochrona i Regeneracja, to w najbliższym czasie nie planuję ponownych zakupów - cena nie zachęca ;) Chociaż kusi mnie jeszcze drugi rodzaj maski z serii Sauna&Spa - wzmacniająca i stymulująca wzrost włosów. Może kiedyś... ;))

Kto miał ten produkt? Jakie są Wasze ulubione maski do włosów?

Pozdrawiam


wtorek, 15 kwietnia 2014

Dlaczego nie cieniuję włosów?


Kiedy pokazuję zdjęcia swoich włosów, często sugerujecie mi, że powinnam je pocieniować. Zdaję sobie sprawę, że wtedy lepiej by się układały i kręciły, jednak mimo to na razie wstrzymuję się z takim typem cięcia. Dlaczego? O tym dzisiaj pokrótce Wam opowiem. Powody są dwa :)


zdjęcie z mojego Tumblra

Łatwiejsze zapuszczanie
Zapuszczam włosy. Chcę, żeby były jak najzdrowsze, więc w miarę regularnie podcinam końcówki i zabezpieczam je po każdym myciu. O wiele łatwiej dbać o loki ścięte w jednej, prostej linii, niż o kilka warstw - nie da się nic przeoczyć ;)

Brak zaufanego fryzjera
Skracaniem swoich włosów zajmuję się sama, czasami proszę o pomoc mamę. Mam odpowiednie nożyczki, dbam o porządne zabezpieczenie włosów podczas zabiegu. Umiem je podciąć na prosto, ale przeraża mnie wizja samodzielnego cieniowania. Niestety, nie mam swojego fryzjera i nic nie wskazuje na to, że miałabym go znaleźć - zniechęca mnie wizja poszukiwań, tym bardziej, że klientki z lokami nie są witane z radością :p Zresztą, widziałam w internecie tyle nieudanych cieniowań, że zwyczajnie szkoda mi włosów na takie eksperymenty. Przy kolejnym podcinaniu postaram się uzyskać lekkie V/U - to już będzie jakaś odmiana. Chciałabym też odrobinkę bardziej skrócić przednie kosmyki, bo słabo się kręcą. Z tym chyba sobie poradzę ;)


Cieniujecie włosy czy preferujecie cięcie na prosto? Możecie (z czystym sumieniem!) polecić jakiegoś dobrego fryzjera z Wrocławia, który zna się na lokach? Może mi się to przyda na przyszłość ;))

Pozdrawiam


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Eksperyment: Dwa tygodnie bez silikonów


Odkąd zaczęłam bardziej intensywnie dbać o swoje włosy, nie miałam momentu, w którym całkowicie zrezygnowałam z silikonów. Jakoś mnie to ominęło :) Odrzuciłam szampony z tymi składnikami (na stałe), początkowo również odżywki i maski (teraz już nie mam z nimi problemu), ale nigdy nie odstawiłam serum na końcówki. Jestem ciekawa, jak zachowają się moje loki pozbawione silikonowej otoczki, dlatego postanowiłam zrobić mały, dwutygodniowy eksperyment ;))




Zaczynam jutro - od dokładnego oczyszczenia włosów szamponem Eva Natura z czarną rzepą. W kolejnych dniach zamierzam przestrzegać trzech prostych zasad:
  1. Zastąpię silikony naturalnymi olejami - będę zabezpieczać nimi końcówki i ujarzmiać niesforne loki.
  2. Będę olejować włosy co najmniej dwa razy w tygodniu.
  3. Zrezygnuję z masek, odżywek i sprayów z silikonami.
Jestem ciekawa, jak moje włosy to zniosą. I tak planuję trochę je podciąć na początku maja, ale mam nadzieję, że rezygnacja z silikonów nie wpłynie negatywnie na ich stan.

Z czym startuję? Wybaczcie kiepskie selfie, ale nie miałam kogo poprosić o zrobienie zdjęcia, jak jeszcze było światło dzienne :p




Specjalnie zrobiłam zdjęcie włosów w przypadkowym momencie - nie są stylizowane, myłam je poprzedniego wieczora, spałam w koczku-ślimaczku i pochodziłam trochę w deszczu :D Za dwa tygodnie postaram się o podobne okoliczności (nie obiecuję z pogodą :p) - będzie łatwiej wychwycić ewentualne różnice.

Uprzedzając pytania - nie przechodzę na CG i nie wyobrażam odrzucenia silikonów na zawsze ;)


Próbowałyście kiedyś zrezygnować z silikonów, choćby z ciekawości? A może ktoś się do mnie przyłączy? ;))

Pozdrawiam


niedziela, 13 kwietnia 2014

Ankieta dla Czytelników bloga Hair&Food



Kilka dni temu zapowiadałam na Facebooku, że przymierzam się do stworzenia ankiety dla Czytelników mojego bloga. Dzisiaj nadszedł moment, w którym mogę ją już opublikować :) Jej wypełnienie zajmie Wam tylko chwilkę, a każda odpowiedź jest dla mnie na wagę złota - przecież nie piszę bloga tylko dla siebie :) Chciałabym wiedzieć kim jesteście i co podoba Wam się najbardziej, a co mogłabym zmienić. Ankieta jest anonimowa. Ostatnie pytanie, nieobowiązkowe, to miejsce, w którym możecie napisać mi wszystko to, co przychodzi Wam do głowy, a nie uwzględniłam tego wcześniej - liczę na Waszą szczerość :)







Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi! Ankieta będzie aktywna przez ok. 2 tygodnie, a później opublikuję i omówię wyniki :))

Pozdrawiam


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...