Serum, o którym dzisiaj przeczytacie, dostałam od BingoSpa w ramach trwającego właśnie kwartału współpracy. Jako że mój blog jest poświęcony raczej tematyce włosowej i w takiej właśnie czuję się najlepiej, produkt ten oddałam przyjaciółce, która zgodziła się napisać jego recenzję. Po raz kolejny niestety zawiodłam się listą produktów do testowania od BingoSpa, myślałam, że może choć raz pojawią się maski od włosów ;) Niestety. Więcej razy nie zamierzam próbować, bo nie chcę pisać tutaj o produktach, które niezbyt mnie interesują... No, ale nieważne, nie o tym miało być ;) Zapraszam Was na recenzję gościnną Gośki :)
Opis producenta:
Serum kolagenowe BingoSpa zawierające wysokowartościowe, naturalne składniki aktywne skutecznie zmniejszające objawy cellulitu na brzuchu, udach i pośladkach.
Kolagen - regeneruje i przywraca sprężystość wnikając w najgłębsze warstwy skóry, wygładza skórę i poprawia jej pigmentację,
Masło Shea zawiera naturalne tokoferole i kwasy tłuszczowe: palmitynowy, stearynowy, oleinowy, linolowy oraz naturalne filtry UV o działaniu zmiękczającym, wygładzającym skórę. Dzięki właściwościom odbudowy i regeneracji komórek lipidowych masło Shea poprawia jej jędrność i elastyczność, chroni przed szkodliwym wpływem środowiska oraz neutralizuje wolne rodniki, opóźniając starzenie się skóry
L-karnityna – wzmacnia spalanie tłuszczów i zapobiega ich odkładaniu się. Przyspiesza regenerację skóry.
Zielona herbata - pobudza mikrocyrkulację krwi i limfy, ułatwia eliminację toksyn.
Wchłonięte składniki kolagenowego serum BingoSpa zmniejszają objawy cellulitu, poprawiają kondycję i koloryt skóry, odżywiają, nawilżają i wygładza skórę.
Skład:
 |
| kliknij, aby powiększyć |
Konsystencja, zapach, opakowanie:
Serum jest koloru białego, ma średnio gęstą, przyjemną konsystencję. Za każdym razem, kiedy go używam, wydaje mi się, że tak samo "chłodzi" skórę. Niewątpliwie jego największą zaletą jest zapach - pachnie tak pięknie, że koleżanki na siłowni, po tym, jak go użyłam, zachwycone wdychały powietrze ;) Jest on jednak dość intensywny, więc na pewno nie dla osób, które mają z takim natężeniem problem. Pachnie przepiękną, wyczuwalną nutą zielonej herbaty i brzoskwini, w idealny dla mnie sposób. Kolejną cechą, która mnie urzekła, jest też opakowanie - poręczne, z pompką, przede wszystkim bardzo estetyczne połączenie przeźroczystości i elementów srebra. Nie "brudzi" rąk przy korzystaniu z niego.
Cena, dostępność:
Wg strony producenta cena katalogowa to 24 zł, a ta na stronie - 16zł. Jeśli chodzi o dostępność, to nie spotkałam się z tym serum nigdzie poza internetem.
Moje odczucia:
PLUSY:
+ ZAPACH! <3
+ moim zdaniem wyczuwalnie wygładza skórę i powoduje, że jest bardziej jędrna.
+ delikatnie chłodzi, idealny na lato
+ od razu wyczuwalne nawilżenie skóry
+ opakowanie cudne
MINUSY:
- nie zauważyłam ubytku cellulitu :(
- koloryt skóry bez zmian, ale w sumie nie oczekiwałam cudów ;)
- nie zauważyłam dużej poprawy stanu skóry, ale możliwe, że zależy to od długości stosowania.
Podsumowanie:
Moim zdaniem, to bardzo fajne serum. Idealne na miesiące wiosenno-letnie, kiedy taki piękny zapach oraz konsystencja sprawiają, że człowiek od razu lepiej się czuje. Dobry do codziennego nawilżania skóry, poprawy jędrności. Nie oczekujmy po nim jednak cudów :) Ja zapewne do niego wrócę, bo ten zapach mnie totalnie urzekł :)
Spotkałyście się z tym serum?
Pozdrawiam