środa, 17 września 2014

O tym, jak w mojej pielęgnacji znalazło się miejsce dla silikonowego szamponu


Szampony z silikonami odradzałam Wam od początku. Sama przez długi czas omijałam je szerokim łukiem. Twierdziłam, że jedyne co potrafią to przyspieszanie przetłuszczania i inicjowanie łupieżu. Owszem, stosowane nieprawidłowo, właśnie tak zadziałają. Jak zatem włączyć je do świadomej pielęgnacji włosów? I czy w ogóle jest sens to robić?




W maju tego roku dostałam próbkę silikonowego szamponu i zamiast rzucić ją w kąt, postanowiłam, że ją zużyję. Swoje odczucia opisałam nawet w osobnym poście - Reakcja moich włosów na szampon z silikonami po dwóch latach od odstawienia. Zapowiedziałam tam, że planuję zakup produktu w tym stylu.

Jak napisałam, tak zrobiłam. Sprawiłam sobie szampon Timotei z "drogocennymi olejkami" i trzymam go u swojego chłopaka, bo właśnie tam jest mi najbardziej potrzebny. Kiepska woda, suche powietrze i częste noszenie rozpuszczonych włosów sprzyjają splątaniu i utracie nawilżenia. Silikonowy szampon umożliwia delikatne mycie (w sensie samej czynności mechanicznej, a nie oddziaływania składników na skalp!) i już na wczesnym etapie powleka włosy ochronną otoczką. Dzięki temu, rozczesywanie jest łatwiejsze, a blask i miękkość pozostają na odpowiednio wysokim poziomie. Oczywiście, niezbędne jest także użycie odżywki d/s od ucha w dół :)

Świadome stosowanie kosmetyku tego rodzaju polega przede wszystkim na umiarze (u mnie 1-2 razy w tygodniu) i dostatecznie częstym oczyszczaniu włosów i skalpu prostym, ziołowym szamponem.

Jeśli nie masz problemu z plątaniem się włosów i niesprzyjającymi ich pielęgnacji warunkami, silikonowy szampon nie jest koniecznym elementem Twojej pielęgnacji. Ale gdy potrzebujesz mocniejszego wsparcia - bez wahania zaopatrz się w produkt tego typu. Według mnie, to lepsza opcja, niż wyrywanie sobie mnóstwa włosów podczas bezskutecznych prób pozbycia się kołtunów :)


Cieszę się, że przezwyciężyłam swoje uprzedzenie do silikonowych szamponów. Przekonałam się, że tylko stosowane stale mogą wyrządzić szkodę mojej skórze głowy. A jak to jest u Was? Jaka jest rola drogeryjnych szamponów w pielęgnacji Waszych włosów?

Pozdrawiam


poniedziałek, 15 września 2014

Aktualizacja włosów - wrzesień


We wrześniu znowu długo zwlekałam z aktualizacją - raz nie było odpowiedniej pogody, kiedy indziej zapomniałam o aparacie... No ale, zgodnie z obietnicą, w końcu mogę Wam pokazać, jak aktualnie prezentują się moje włosy. Kilka dni temu podcinałam je metodą "na babuszkę". Takie są tego efekty (zdjęcie z dzisiejszego popołudnia):




Miesiąc temu (11 sierpnia) było tak:




Bliskie spotkanie z nożyczkami chyba było potrzebne moim końcówkom, fryzura prezentuje się nieco lepiej :) Dlatego wszystkim polecam powakacyjne cięcie - nawet niewielkie może zdziałać cuda :)

Pozdrawiam


czwartek, 11 września 2014

Podcinanie włosów po lecie - metoda "na babuszkę"


Nieśmiałe początki jesieni to idealny moment na podcięcie zmaltretowanych latem końcówek włosów. Nawet te najlepiej chronione, najmniej wystawiane na słońce, niemoczone w słonej wodzie, potrzebują teraz odświeżenia. Jak wiecie, u fryzjerów nie bywam. Przerobiłam już różne metody samodzielnego skracania włosów (linki pod koniec posta), ale odkąd osiągnęłam odpowiednią długość, stawiam na tzw. metodę "na babuszkę". Kiedyś natrafiłam na jej opis w internecie, wypróbowałam i... bardzo się z tego cieszę :) Sposób jest szybki i niezawodny. Potrzeba tylko grzebienia i/lub szczotki (najlepiej TT), gumki i ostrych nożyczek fryzjerskich. Sam zabieg trwa dosłownie chwilę.




1. Mokre włosy dokładnie rozczesujemy, robimy przedziałek na środku (prowadzony przez całą głowę, od czoła aż do karku).

2. Włosy z obu stron przekładamy na przód i robimy z nich kucyka tuż pod brodą.

3. Jeszcze raz porządnie czeszemy włosy związane w kucyku. Można użyć oleju, aby kosmyki były bardziej zbite i dokładnie do siebie przylegały.

4. Obcinamy na prosto zaplanowaną długość końcówek ;)

5. Rozpuszczamy kucyk i cieszymy się odświeżoną fryzurą w kształcie delikatnego U :)


Ja zawsze łączę podcinanie z olejowaniem, aby od razu "nakarmić" nowe końcówki i zapobiec uszkodzeniom możliwym podczas zabiegu.

Dzisiaj, stosując powyższą metodę, pozbyłam się ok. 1,5 cm włosów. Zdjęcia efektów pokażę Wam w weekend, w ramach spóźnionej, wrześniowej aktualizacji. Pojawi się najpóźniej w poniedziałek, niezależnie od tego, jak bardzo niesprzyjająca robieniu zdjęć pogoda będzie za oknem.


Kto już podciął włosy po lecie? ;) Same pozbywacie się końcówek, czy oddajecie się w ręce fryzjerów?

Pozdrawiam



Linki do innych metod podcinania włosów:


czwartek, 28 sierpnia 2014

Dieta dla włosów - proste wskazówki


Post o diecie dla włosów wydaje mi się czymś niezwykle oklepanym. Był już chyba wszędzie i zawsze wygląda tak samo :) Dlatego zamiast sucho wymieniać witaminy, minerały i super-produkty, napiszę Wam ogólnie na co warto zwracać uwagę w codziennym jadłospisie, co można w nim dodatkowo uwzględnić, a czego unikać. Dla mnie właśnie tego typu "ściągi" są najlepsze i najłatwiejsze do wprowadzenia w życie :)




Muszę przyznać, że staram się dobrze odżywiać nie tyle ze względu na stan włosów, co całego organizmu. Lepsza dieta to dobre samopoczucie, mniej irytujących dolegliwości, więcej energii. Lśniące, długie włosy i mocne paznokcie to jedynie "efekt uboczny" :) (więcej o mojej diecie pisałam pod koniec lutego - tu).

Przede wszystkim, dbam o różnorodność. Kilka, nawet najzdrowszych, produktów jedzonych na okrągło nie zapewni nam wszystkich niezbędnych witamin i minerałów. Na moim talerzu lądują: kasze, owoce (świeże i suszone), warzywa, płatki zbożowe, ciemne pieczywo, orzechy, pestki słonecznika, zdrowe oleje (lniany, rzepakowy), mięso, sery żółte, jogurty, "mleko" roślinne, gorzka czekolada... Staram się wybierać produkty jak najlepszej jakości, zawsze czytam skład. 

Nie jestem zwolenniczką restrykcyjnych diet. Nie wyobrażam sobie "głodowania". W podejściu do odżywiania najważniejszy jest dla mnie luz. To właśnie on, paradoksalnie, chroni mnie przed wielkimi, żywieniowymi grzechami ;) W moim menu jest też miejsce na słodycze, chipsy, frytki itp., ale nie stanowią one zastępstwa zdrowych produktów. Ilości, które zjadam są też znacznie mniejsze, niż kiedyś :) Dlaczego omijanie przetworzonych przekąsek jest ważne? Są pełne soli, cukru, białej mąki, przez co ich strawienie jest dla organizmu niemałym wyzwaniem. Nie dość, że same nie wnoszą żadnych wartości odżywczych, to jeszcze "zabierają" nam witaminy i minerały. Można się domyślić, że przy dłuższej diecie opartej na tego typu produktach, włosy i paznokcie nie będą się dobrze prezentować.

Jeśli takie intuicyjne podejście do włosowej diety jest dla Was trudne do wprowadzenia w życie, to odsyłam do grafiki, którą wczoraj publikowałam na Facebooku ;)


Post użytkownika Hair & Food.


Zwracacie uwagę na to, czy dieta poprawi stan Waszych włosów? A może wolicie sięgać po gotowe suplementy?

Pozdrawiam



środa, 20 sierpnia 2014

Włosowe zakupy :)


Udało mi się rozprawić z szamponowymi zapasami, więc nadszedł czas na długo wyczekiwane zakupy :) Jak zwykle, zamówiłam dwa delikatne szampony i jeden "średni". Do koszyka dorzuciłam maskę, która zainteresowała mnie swoim ciekawym składem. Oto moje nowości:




1. Planeta Organica, Szampon Aleppo - ma w składzie Magnesium Laureth Sulfate, więc będzie mi służył głównie do zmywania olejów. Od niedawna zaznajamiam się z mydełkiem Aleppo, więc szampon z tym składnikiem naturalnie wzbudził moją ciekawość. Z tej serii PO miałam szampon fiński, był w porządku, więc mam nadzieję, że i Aleppo mnie nie zawiedzie :)

2. Planeta Organica Afryka, Maska z olejem makadamia - to dla mnie wielka niewiadoma, kupiłam z ciekawości :) Oprócz tytułowej makadamii (którą moje włosy czasem lubią, a czasem nie), w składzie znajdziemy mleczko kokosowe, orchideę i olej z orzecha brazylijskiego. Trzy ostatnie składniki to zupełna nowość dla moich loków, więc reakcja może być różna :)

3. Sylveco, Szampon pszeniczno-owsiany - miałam go kupić już dawno, ale jakoś nie było okazji :) Ostatnio dostałam jego próbki, zużyłam je i stwierdziłam, że czas zaopatrzyć się w pełnowymiarowy produkt. Zapowiada się dobrze.

4. Omia, Szampon z siemieniem lnianym - pójdzie na pierwszy ogień. Kosmetyki tej marki interesują mnie już od jakiegoś czasu. Postanowiłam, że zacznę się z nimi zapoznawać właśnie od lnianego szamponu. Skład jest bardzo zachęcający, oby działanie było do niego adekwatne :)


Kosmetyki zamawiałam w sklepie Lawendowa Szafa, który znów muszę pochwalić za ekspresową i dobrze zabezpieczoną przesyłkę :) Już trzeci raz pod rząd robię tam zakupy i za każdym razem jestem tak samo zadowolona.



Miałyście coś z powyższych produktów? Gdzie najczęściej robicie włosowe zakupy?

Pozdrawiam


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...