czwartek, 2 lipca 2015

Miesiąc bez syropu glukozowo-fruktozowego - wrażenia pod koniec wyzwania


O swoim postanowieniu dotyczącym unikania przez miesiąc syropu glukozowo-fruktozowego wspominałam w poście o domowych radlerach. Czas najwyższy, żeby napisać coś więcej na ten temat :) Wyzwanie rozpoczęłam 8 czerwca i, jak do tej pory, złamałam się tylko raz - wygrała ochota na mega sztucznego loda w upalny poranek.


tego nie jemy :D


Dlaczego syrop jest zły?
W końcu to glukoza i fruktoza, czyli to samo, co w zwykłym białym cukrze. Więc w czym tkwi problem? Jak to bywa w chemii, znaczenie mają wzajemne proporcje substancji i fakt, czy są wolne, czy związane. Wolna fruktoza z syropu źle wpływa na organizm, a towarzystwo glukozy jeszcze pogłębia to działanie. Wysokie spożycie produktów zawierających syrop glukozowo-fruktozowy może prowadzić do powstawania niekorzystnych zmian w metabolizmie tłuszczów, co skutkuje wzrostem wagi i otyłością. Ta z kolei zwiększa ryzyko pojawienia się cukrzycy typu 2, nadciśnienia, zaburzeń gospodarki lipidowej, chorób sercowo-naczyniowych, dny moczanowej, kamicy nerkowej i niektórych nowotworów. Bardziej zainteresowanych mechanizmami działania syropu na organizm odsyłam do tego artykułu.


Skąd pomysł na wyzwanie?
Syrop dosłownie nas zalewa, z każdej strony. Chciałam się przekonać z jakimi wyrzeczeniami wiąże się unikanie go w codziennej diecie, jakie produkty należałoby wyeliminować. Przy okazji zastanawiałam się, czy brak tego składnika w menu wpłynie jakoś na moje samopoczucie.


Gdzie można znaleźć syrop glukozowo-fruktozowy?
Tak właściwie to chyba wszędzie, nieważne czy produkt jest słodki, czy nie. Trzeba czytać etykiety. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na:
  • sklepowe lody(!) - nie znalazłam takich bez syropu (często pojawia się "syrop glukozowy", ale jedzenie czystej glukozy to też nie najlepszy pomysł)
  • owocowe jogurty, serki
  • batony, czekolada
  • żelki(!), cukierki, ogólnie wszelkie słodycze
  • ketchup, musztarda
  • parówki
  • sosy i zupki w proszku
  • napoje i nektary owocowe
  • napoje gazowane
  • wody smakowe
  • słodkie bułki, sklepowe ciasta

Czy unikanie syropu jest trudne?
Na pewno trzeba być uważnym. Ale prowadząc ogólnie dość zdrową dietę, eliminacja syropu może przejść bezboleśnie :) Najbardziej frustrująca jest dla mnie kwestia lodów - w takie upały nie wyobrażam sobie bez nich życia. Mimo to, zupełnie zrezygnowałam z kupowania ich w sklepach (pomijając jeden raz) i wybieram lody naturalne ze sprawdzonych lodziarni (wierzę, że nie stosują syropu...). Przestałam nawet zjadać wafelki i swój deser zamawiam teraz w papierowych kubeczkach, choć nie robiłam tak na początku wyzwania.




Jeśli chodzi o słodycze, staram się ich unikać, ale jeśli już muszę, to przygotowuję je sama (z użyciem miodu, ksylitolu albo syropu z agawy) lub wybieram te słodzone cukrem.




Wpływ na samopoczucie
Czuję się lżej, chociaż nie zmieniałam znacząco nic więcej w mojej diecie i aktywności. Może to tylko placebo, ale niekoniecznie - bogate w syrop są głównie produkty mocno przetworzone, które niekorzystnie wpływają na organizm, więc ich eliminacja może przynieść jedynie korzyści :)


Co dalej?
Po zakończeniu wyzwania znacznie ograniczę spożycie syropu, ale nie będę już AŻ TAK uważać - od czasu do czasu można sobie pozwolić na coś zakazanego :D Po 8 lipca skupię się na innym wszechobecnym paskudztwie - oleju palmowym. Unikanie go może być naprawdę trudne!



Szczerze - czytacie etykiety produktów spożywczych i kierujecie się ich składami podczas zakupów? Unikacie czegoś szczególnie?

Pozdrawiam


środa, 24 czerwca 2015

Olej lniany - jak wybrać odpowiedni? Jak włączyć go do diety?


Jutro mam ostatni egzamin w sesji! Jako że nauka zupełnie mi już obrzydła, postanowiłam zrobić sobie przerwę i napisać post o oleju lnianym, do którego przymierzałam się już od jakiegoś czasu :) 

Olej lniany ma doskonały stosunek kwasów tłuszczowych omega-6 do omega-3 równy 0,3 (jaki stosunek jest zalecany w diecie i jak wygląda on w innych olejach możecie zobaczyć w poście Jak wybrać dobry olej spożywczy?). Dzięki temu, jest pożądanym składnikiem menu, zwłaszcza u osób stroniących od tłustych ryb morskich (takich jak łosoś, śledź, makrela, sardynki). Spożywanie odpowiednich ilości kwasów omega-3 przyczynia się m.in. do redukcji stanu zapalnego w organizmie i poprawy gospodarki lipidowej, jest częścią profilaktyki przeciwmiażdżycowej i przeciwnowotworowej.




Jak wybrać dobry olej lniany?
Niestety, nie każdy olej lniany ma super właściwości. Aby cieszyć się wartościowym produktem z wysoką zawartością kwasu alfa-linolenowego (omega-3), przy zakupie trzeba zwrócić uwagę na kilka istotnych szczegółów.
  • Sposób przechowywania - oleje lniane przechowywane w temperaturze pokojowej nie są warte uwagi, ponieważ zawierają niewiele wrażliwych na ciepło kwasów omega-3. Aby odnieść korzyści z suplementacji, należy kupować olej, który już w sklepie/aptece sprzedawany jest z lodówki. Produkty, które trzeba w niej umieścić dopiero po otwarciu butelki także nie są najlepszym wyborem.




  • Olej musi być tłoczony na zimno.


  • Na opakowaniu musi być zaznaczone, że jest to olej wysokolinolenowy.


  • Istotna jest data przydatności do spożycia. Wartościowy olej lniany traci właściwości po trzech miesiącach od zabutelkowania. Po otwarciu najlepiej go spożyć do ok. 4 tygodni.

Jak włączyć olej lniany do diety?
Najważniejszą sprawą, o której bezwzględnie trzeba pamiętać jest to, że oleju lnianego nie stosujemy do obróbki termicznej pokarmu (smażenia, gotowania, pieczenia itd.). Dodajemy go na talerzu, po przygotowaniu ciepłych posiłków albo do dań na zimno. Oto kilka pomysłów na "przemycenie" oleju lnianego w codziennej diecie - można go użyć do:
  • zupy
  • polania ziemniaków, ryżu, kaszy
  • polania gotowanych warzyw
  • sosów sałatkowych
  • koktajlu
  • owsianki
  • pasty z twarogu
  • pasty z czerwonej fasoli
Olej ma charakterystyczny smak, który nie każdemu przypadnie do gustu. Mi on nie przeszkadza, uważam wręcz, że idealnie komponuje się z sałatkami na bazie rukoli albo świeżego szpinaku :) W koktajlu albo paście twarogowej z cynamonem posmak ginie prawie zupełnie.

Kwasy tłuszczowe omega-3 bardzo pozytywnie działają na organizm, o ich zbawiennym wpływie wspomina się niemal przy każdej chorobie. Dlatego, jeśli z różnych powodów nie jecie wystarczającej ilości tłustych ryb morskich, koniecznie rozważcie zakup oleju lnianego :)


Pozdrawiam


poniedziałek, 15 czerwca 2015

Aktualizacja włosów - czerwiec


Po opublikowaniu ostatniej aktualizacji włosów postanowiłam, że posty tego typu będą pojawiać się na blogu w miarę regularnie - tak jak kiedyś :) Nic tak nie pomaga w ocenie przyrostu i stanu fryzury, jak porównanie zdjęć z różnych okresów. Zarówno pozytywne, jak i negatywne spostrzeżenia mogą być przydatne do planowania dalszej pielęgnacji.

Wczoraj udało mi się skorzystać z pięknej pogody i zrobić zdjęcia włosów w idealnym, dziennym świetle :) Oto, jak się prezentowały:





A tak moje loki zmieniały się na przestrzeni lat - każde zdjęcie jest z czerwca :)




Widać progres, jestem zadowolona szczególnie z przyrostu :) Obecna długość włosów już mi odpowiada, ale próbuję zapuszczać dalej :)


Pozdrawiam


niedziela, 14 czerwca 2015

Domowe radlery z ksylitolem - w sam raz na lato


W zeszły poniedziałek rozpoczęłam miesięczne wyzwanie - postanowiłam całkowicie wyeliminować z diety produkty z syropem glukozowo-fruktozowym. Asortyment "gotowców", które mogę teraz kupować, znacznie się zawęził. W gronie zakazanych produktów znalazły się także wszelkie sklepowe radlery - próżno szukać takich słodzonych samym cukrem (chyba że coś mi umknęło?). Poza tym, nawet kiedy nie unikałam aż tak syropu, większość smakowych piw czy miksów z lemoniadą była dla mnie zdecydowanie za słodka. Pomyślałam, że samodzielne stworzenie czegoś podobnego w zdrowszej wersji w sumie nie będzie trudne. Spróbowałam i efekt jak najbardziej przypadł mi do gustu, więc dzielę się z Wami super prostym przepisem, idealnym na spotkania w upalne dni :)




Składniki (na 4 porcje):
  • 500 ml schłodzonego, jasnego piwa
  • 500 ml schłodzonej wody gazowanej
  • 1/2 cytryny
  • 2 łyżki ksylitolu



Przygotowanie:
  • Zrób lemoniadę: do dzbanka wyciśnij cytrynę, dodaj ksylitol i wodę, dokładnie wymieszaj.
  • Przygotuj radlery: do kieliszków/szklanek wlej piwo i lemoniadę w proporcji 1:1, zamieszaj.
  • Gotowe :)

Jeśli lubicie, możecie dodać więcej cytryny. Ja nie przepadam za zbyt kwaśnymi napojami, więc ilość z przepisu jest dla mnie idealna - napój ma delikatny smak, ale nie jest mdły ;)

W najbliższym czasie zamierzam napisać trochę więcej o tym, skąd wziął się pomysł, żeby odrzucić syrop glukozowo-fruktozowy i jakie to postanowienie stwarza problemy w codziennym życiu. Np. nie ma szans kupić w sklepie loda bez tego składnika. Przykra sprawa...


Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli :)




środa, 10 czerwca 2015

W 100% roślinne kotleciki z czerwonej fasoli z kaszą gryczaną i letnią surówką


Nie wyobrażam sobie życia bez mięsa. Ma stałe miejsce w moim menu. Mimo to, od czasu do czasu mam ochotę na jakąś odmianę. Bardzo lubię roślinne kotleciki, ale dopiero pierwszy raz przygotowałam je samodzielnie (wcześniej zdarzało mi się jadać je w wegetariańskich barach). Jako bazę wybrałam czerwoną fasolę. Przyznaję, że usmażenie czegoś, co nie rozpada się już na patelni, wcale nie jest łatwe. Kotlety przygotowywałam w dwóch turach, przez dwa kolejne dni. Dopiero kilka modyfikacji przepisu znalezionego w internecie sprawiło, że udało mi się osiągnąć satysfakcjonujący efekt. Jeśli nie macie pomysłu na obiad, marzy Wam się coś innego niż zwykle i nie chcecie wydawać dużo pieniędzy - poniższy przepis jest dla Was idealny :)




Składniki (na 2 porcje po ok. 2 kotlety):
  • kotlety
    • puszka czerwonej fasoli
    • 1 natka pietruszki
    • 1 czerwona cebula
    • 1 łyżka mąki kukurydzianej
    • 2 łyżki mąki pszennej (+ mąka do obtoczenia kotlecików)
    • 1 łyżka zmielonego siemienia lnianego
    • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
    • przyprawy: sól, pieprz, papryka słodka mielona, curry, czosnek niedźwiedzi
    • olej rzepakowy do smażenia
  • kasza
    • 1 szklanka kaszy gryczanej
    • 2 szklanki wody
  • surówka
    • 2 pomidory
    • 1/2 świeżego ogórka szklarniowego
    • 2 ogórki konserwowe
    • 2 plastry czerwonej cebuli
    • 2 łyżki jogurtu greckiego light
    • sól, pieprz

Przygotowanie:
  • Cebulę pokrój w kostkę i podsmaż ze szczyptą soli na odrobinie oleju.
  • W międzyczasie odsącz fasolę z zalewy i opłucz ją dokładnie w zimnej wodzie. Wrzuć do pojemnika blendera (albo do innego naczynia w którym będziesz przygotowywać masę).
  • Pokrój natkę pietruszki i dodaj do fasoli. Wstępnie zblenduj.
  • Do masy dodaj pozostałe składniki na kotlety: podsmażoną cebulę, koncentrat pomidorowy, oba rodzaje mąki, siemię lniane i przyprawy. Rozdrobnij blenderem na gładko.
  • Jeśli masz taką możliwość, odstaw masę na jakiś czas, najlepiej do lodówki. U mnie po nocy spędzonej w chłodzie była bardziej zbita i świetnie się lepiła. Nie wiem, jak będzie się zachowywać smażona od razu, bo pierwszego dnia nie użyłam kilku składników i wszystko rozwalało mi się na patelni.
  • Uformuj w dłoniach kotlety dowolnej wielkości. Ja zdecydowałam się na spore, wyszły mi 4. Stworzyłam z nich dwie porcje.
  • Obtocz kotlety w mące.
  • Smaż na niewielkiej ilości rozgrzanego oleju, po ok. 2-3 minuty z każdej strony, aż kotleciki się zarumienią. Uważaj przy przewracaniu - będą delikatne i mogą się rozpadać!
  • Kaszę wrzuć do osolonego wrzątku, gotuj do momentu wchłonięcia całej wody.
  • Przygotuj surówkę: pokrój warzywa w kostkę, dodaj jogurt i przypraw do smaku.
  • Obiad jest już gotowy. Smacznego :)

1 porcja (2 kotlety + kasza + surówka) dostarcza około:
  • 539 kcal
  • 23,7 g białka
  • 89,7 g węglowodanów
  • 16 g tłuszczu
  • 14,9 g błonnika




Dzisiejsza propozycja to na pewno zdrowsza opcja, niż burger z ostatniego posta ;) Oprócz walorów smakowych, niesie ze sobą szereg wartości odżywczych. Warto zwrócić uwagę chociażby na zawartość błonnika - taki posiłek zapewnia aż 75% minimalnej zalecanej dawki na dzień (czyli 20 g). Jeśli chcecie poczytać więcej o tym składniku diety, odsyłam do posta Czy wiesz po co nam błonnik?.

Dajcie znać, czy robiłyście kiedyś roślinne kotleciki :) Jeśli tak, to jakie są Wasze sposoby, żeby utrzymać ich ładny kształt podczas smażenia?

Pozdrawiam


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...