czwartek, 9 kwietnia 2015

Szybki koktajl dla stęsknionych za latem


Kto śledzi mojego facebooka, ten wie, że marzę już o lecie :) Myślę, że to nie tylko moja ulubiona pora roku. Długie gorące dni, pełen luz i one - świeże i pyszne owoce i warzywa... :) Można się rozmarzyć. Na szczęście, to wszystko czeka nas już niedługo. A jeśli, tak jak ja, nie możesz się doczekać, to zrób sobie cudowny, letni koktajl dla niecierpliwych :)




Składniki:
  • 150 g jogurtu naturalnego
  • 1 średni banan
  • na oko i według preferencji - mieszanka mrożonych owoców (truskawki, maliny, porzeczki i wiśnie)
  • opcjonalnie - 1 łyżeczka ostropestu (na wątrobę ;))

Przygotowanie:
Najprostsze na świecie :) Wszystko razem rozdrobnić i wymieszać przy użyciu blendera.


Do koktajlu idealnie pasują tosty z żytniego chleba posmarowane masłem orzechowym. Taki zestaw to super opcja na wartościowe śniadanie.




Pozdrawiam



poniedziałek, 9 lutego 2015

Jak zachować niezły stan włosów, kiedy nie masz czasu na pielęgnację?


Dzisiejszy post inspirowany jest moimi własnymi doświadczeniami :D Adresuję go głównie do dziewczyn, które tak jak ja intensywnie dbały o włosy, doszły do fajnych efektów, ale z różnych przyczyn w pewnym okresie nie mogą poświęcić na pielęgnację tyle czasu, co wcześniej. Aby nie zaprzepaścić wszystkiego, co udało się osiągnąć, trzeba skierować się ku temu, co zwykle stosowałyśmy w ograniczonych dawkach - ku silikonom i produktom drogeryjnym. Używane z głową, pozwolą zahibernować włosy, będą je chronić przed zniszczeniami i zminimalizują negatywny wpływ szybkiej pielęgnacji.


Mój podstawowy zestaw wygląda obecnie tak:




Ostatnio jakoś polubiłam markę Gliss Kur, służy mi w tych trudnych czasach... :)


Szampon
Gliss Kur Oil Nutritive. Standardowo dla szamponów drogeryjnych, na drugim miejscu w składzie ma SLeS. Dalej 7 olejków, pantenol i hydrolizowaną keratynę. Silikonów brak :) Lubię go, bo jest wydajny, łatwo i dobrze się pieni, można szybko i dokładnie umyć nim głowę. Nie plącze włosów i ich nie wysusza, nie powoduje przyklapu (przy oczyszczaniu raz na jakiś czas prostym ziołowym szamponem, nie wiem, czy używany solo również miałby tę zaletę ;)). Z cech mniej ważnych - ma piękny, owocowy zapach :)


Odżywka d/s
Gliss Kur Ultimate Oil Elixir. Nie jest tak bogata, jak produkty z serii Oil Nutritive, ale spisuje się równie dobrze. W składzie ma silikon, olej arganowy, keratynę i pantenol. Ułatwia rozczesywanie włosów, wygładza je i zapobiega puszeniu - wystarcza chwila, aby osiągnąć ten efekt (spłukuję ją po ok. minucie).


Odżywka b/s
Gliss Kur Hyaluron Hair Filler. To już któryś z kolei spray GK w moim włosomaniaczym życiu ;) Produkty tego typu głównie służą mi do ułatwiania rozczesywania, efektem ubocznym jest dodatkowa ochrona przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Odżywki b/s, które wybieram, opierają się na silikonach. W kolejce już czeka nowość Gliss Kura, którą udało mi się dorwać ostatnio w Rossmanie - spray Serum Deep Repair, wg producenta do "ekstremalnie nadwyrężonych włosów" :p


Serum na końcówki
Isana Professional Oil Care. Obowiązkowy punkt po każdym myciu włosów. Dokładnie zabezpieczam końcówki, a także przejeżdżam po włosach na długości. Połączenie silikonów i olejków to coś, co moje końce lubią najbardziej. Klasyczne jedwabie służą mi mniej.



Raz na jakiś czas używam:




Szampon oczyszczający
Barwa ziołowa ze skrzypem polnym. Sięgam po nią mniej więcej raz na tydzień, kiedy czuję, że moim włosom potrzebny jest porządny detoks - są oklapnięte, szybciej się przetłuszczają, brakuje im życia.


Delikatny szampon
Sylveco pszeniczno-owsiany. Niestety, nie należy do moich ulubieńców. Ciężko go spienić, trudno dobrze spłukać. Potrzeba więcej czasu, żeby porządnie umyć nim głowę. Używam go rzadziej niż raz w tygodniu.


Maska
Bingo Spa z masłem shea i pięcioma algami. Lekka, bezsilikonowa formuła, idealnie uzupełnia mycie ziołowym szamponem. Niestety, dawno nie nakładałam jej na dłużej, stosuję ją raczej jak odżywkę d/s.



Aby uniknąć dodatkowych zniszczeń, na co dzień zaplatam włosy w warkocz.




To idealna opcja na zimę - warkocz można schować pod czapką, dzięki czemu włosy nie są narażone na niską temperaturę, śnieg i nie ocierają się o szalik czy kurtkę.



Dzięki doborowi odpowiednich produktów i metod pielęgnacji, mogę zająć się innymi sprawami i nie martwić się o to, że za chwilę moje włosy staną się totalnym sianem. Mam nadzieję, że już bardzo niedługo uda mi się wrócić do moich ulubionych, sprawdzonych zabiegów, które faktycznie regenerują i pielęgnują włosy, a nie tylko zapobiegają zniszczeniom.

Jakie są Wasze sposoby na zachowanie dobrego stanu włosów przy niewielkim nakładzie czasu? Podzielcie się swoimi doświadczeniami :)

Pozdrawiam


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Super zdrowe kakao na chłodne, zimowe wieczory


Zima trwa w najlepsze i na razie raczej nie zamierza odpuścić. Nie pozostaje nam nic innego, jak stawić jej czoła i w miarę możliwości umilać sobie długie, chłodne wieczory :) Nieocenionym sprzymierzeńcem w walce o dobry humor jest czekolada, zarówno w wersji do jedzenia, jak i do picia. Zamiast jednak sięgać po zwykłe, sklepowe słodycze, warto czasami zafundować sobie mega zdrową wersję kakaowego napoju, która oprócz dawki cukru i czekoladowego smaku, dostarczy nam składników niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Dzisiaj podzielę się z Wami prostym przepisem na kakao w mojej ulubionej wersji :)


Składniki:




  • kubek mleka krowiego/napoju roślinnego (u mnie tym razem był napój ryżowo-migdałowy, moim zdaniem idealnie komponuje się z pozostałymi składnikami ;) ma lekko marcepanowy smak, znacznie lepszy, niż "czysty" napój migdałowy)
  • czubata łyżeczka sproszkowanego surowego kakao
  • 2 łyżeczki syropu malinowego z jak najprostszym składem (mój składa się jedynie z soku z malin i cukru)


Przygotowanie:

Ok. 3/4 kubka mleka/napoju wlej do garnka, zagotuj. W międzyczasie rozrób proszek kakaowy w pozostałej, zimnej 1/4. Do gotującego się mleka dolej rozrobione kakao, dobrze wymieszaj i zaczekaj chwilę, aż całość ponownie zabulgocze. Gotowy napój przelej do kubka. Odczekaj, aż nieco przestygnie i dodaj syrop malinowy.





Dlaczego warto?

O surowym kakao pisałam już przy okazji postu o czekoladzie Cocoa :) Surowe ziarno kakaowca jest bogatsze od prażonego głównie w potas i żelazo, zawiera również cenne antyoksydanty. Prawdziwy syrop malinowy jest moim zimowym niezbędnikiem. Jako że zawiera znaczne ilości witaminy C, wspomaga budowanie odporności i walkę z infekcjami. Poza tym, jest naprawdę pyszny i świetnie komponuje się z czekoladą :) Tak przygotowane, ciepłe kakao rozgrzeje Cię, poprawi humor i doda energii :)



Mam nadzieję, że lubicie (lub polubicie ;)) kakao w zdrowszej wersji :) Dajcie znać, jaki jest Wasz ulubiony sposób przygotowania tego pysznego napoju :)


Pozdrawiam


środa, 14 stycznia 2015

TAG 11 włosowych pytań


Dawno nie mialam okazji wziąć udziału w blogowych TAGach, więc z radością przyjęłam nominację od Deniq :) Poniżej możecie przeczytać moje odpowiedzi na 11 włosowych pytań :)


1. Gdybyś mogła wybrać, chciałabyś mieć proste czy kręcone włosy?

Ogólnie rzec biorąc, zaakceptowałam swój skręt, ale i tak najbardziej podobają mi się luźne fale ;)




2. Co jest twoją największą włosową zmorą? (czyt. co sprawia ci najwięcej kłopotów w pielęgnacji)

Sama nie wiem... Problemem na ten moment może być konieczność bardzo dokładnego zabezpieczania włosów przed wpływem zimowej aury. Przez większość czasu noszę warkocz (najprościej schować go pod czapką), przez co mój skręt staje się nieładny.


3. Lądujesz na bezludnej wyspie, ale masz możliwość zabrać ze sobą jeden kosmetyk do włosów, co by to było i dlaczego?

Ojeeej, tylko jeden? Chyba zdecydowałabym się na odżywkę, która nadaje się także do mycia włosów (chociaż na co dzień nie przepadam za tą metodą). Wyobrażam sobie, że na wyspie będzie gorąco, a dookoła będzie słony ocean, więc sam szampon mógłby przyczynić się do totalnej suszy na głowie. Zresztą, wydaje mi się, że na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi :D Potrzebowałabym minimum trzech rzeczy (szampon oczyszczający, odżywka myjąca i silikonowe serum).


4. Czy doradzasz ludziom z zewnątrz w pielęgnacji włosów?

Przyznam szczerze, że tego nie lubię. Zdarza się, że koleżanki proszą mnie o rady "na już", a przecież każde włosy są inne i potrzeba głębszej diagnozy, żeby móc się nimi dobrze zająć. Ja ekspertem niestety nie jestem :D Ale jeśli wiem, jak mogę pomóc, to oczywiście staram się doradzić :)


5. Jak to się stało, że zainteresowałaś się blogami włosomaniaczek?

Miałam problem z nadmiernym wypadaniem włosów. Najpierw szukałam informacji na ten temat, później zaczęłam się wkręcać i stwierdziłam, że czas zapanować nad moimi lokami ;)


6. Gdybyś mogła wybrać najbardziej szalony kolor na swojej głowie a potem wrócić do obecnego. Jaki kolor by to był?

To niezbyt szalone, ale w pierwszej kolejności zdecydowałabym się na... blond ;) Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym wyglądać w jasnych włosach, nigdy nie zdobyłam się na próbę i chyba nie zdobędę, bo zdaję sobie sprawę, że najbardziej pasują mi ciemne kolory.



7. Jaki olej uważasz za najlepszy dla swoich włosów?

Do tej pory najbardziej chwaliłam olej z kiełków pszenicy. Zauważyłam, że teraz - kiedy moje włosy są już w stosunkowo dobrym stanie, stały się mało wybredne i polubiły nawet kokos ;)


8. Namiętnie czytasz recenzje dziewczyn i kierujesz się tym w wyborze. Czy jednak lubisz przetestować coś tylko na sobie, niczym się nie sugerując?

Hmm, nie czytam namiętnie recenzji, to akurat moja najmniej ulubiona część blogów :D Zwykle testuję wszystko na sobie, przed zakupem sugerując się składem. Jedynie w przypadkach "wątpliwych" (ze względu na cenę, nietypowy składnik itp.) czytam najpierw opinie na Wizażu, czasami na blogach ;)


9. Czy nastąpił kryzys w pielęgnacji? Jeśli tak to kiedy i dlaczego?

Kryzys zapału nie nastąpił, ale w tej chwili moja pielęgnacja jest uboższa niż wcześniej, ze względu na ciągły deficyt czasu :(


10. Jaka znana osoba ma według Ciebie najpiękniejsze włosy?

Kocham włosy Ariany Grande i chciałabym wierzyć, że nie są doczepione xD




i na koniec pytanie, które choć nie związane z włosami/sierścią naszymi, tylko naszych pupili

11. Co myślisz o farbowaniu kotów/psów/szynszyli/królików na "odlotowe" kolory?

Myślę, że to chore i ciężko mi ogarnąć, że ktoś to w ogóle robi...



Widziałam, że TAG pojawił się już na wielu blogach, dlatego daruję sobie nominacje i wymyślanie kolejnych pytań ;) Źródłem wszystkich obrazków z posta jest tumblr.


Pozdrawiam


wtorek, 6 stycznia 2015

Jak zrobić grube fale na kręconych włosach? Moja sylwestrowa fryzura


Zawsze podobały mi się grube fale, ale myślałam, że stworzenie ich na włosach takich jak moje jest na tyle trudne, że nie warto nawet się starać. Długo odkładałam próbę - najpierw nie wierzyłam w jej powodzenie, później bałam się, ze zniszczę sobie włosy, ale w końcu pomyślałam - kiedy jak nie na sylwestra? ;) Kupiłam sobie wałki i postanowiłam zaryzykować. Najpierw myślałam, że pokażę Wam efekt tylko na Facebooku, ale fale na tyle mi się spodobały, że chyba zasłużyły na osobny post :) Nie planowałam go pisać, więc fryzura nie została wystarczająco obfotografowana. Mam w sumie tylko jedno zdjęcie, na którym dobrze ją widać - o takie:




Co było mi potrzebne?

  • 8 wałków - 6 o średnicy 5 cm i 2 po 4,5 cm (tak wyszło, teraz kupiłabym ich trochę więcej, żeby na spokojnie nawinąć wszystkie włosy)
  • wsuwki - minimum dwie na każdy wałek
  • szczotka Tangle Teezer, grzebień
  • suszarka do włosów
  • "olej nie olej" Insight, spray z solą morską O-WAY, lakier do włosów Isana super mocny





Co zrobiłam?

Najpierw umyłam włosy szamponem Barwa ze skrzypem polnym i nałożyłam na chwilę maskę BingoSpa z masłem shea i pięcioma algami. Krótko odsączałam włosy w bawełnianą bluzkę, nałożyłam trochę "oleju nie oleju" i dokładnie rozczesałam je TT. Zrobiłam grzebieniem przedziałek pośrodku.

Podzieliłam włosy na 8 partii - po 4 "wierzchnie" i 4 "spodnie". Wierzchnie pasma nawijałam na wałki do wewnątrz, a spodnie - do zewnątrz. Ważne, żeby włosy były podczas nawijania zupełnie mokre i bardzo dobrze, gładko rozczesane. Trzeba delikatnie je naciągać i zachować kąt ok. 90 stopni między pasmem a głową. Po zamontowaniu wszystkich wałków, spryskałam włosy sprayem z solą morską.

Zostawiłam włosy w spokoju na jakieś 6-7 godzin, po czym dosuszyłam je ciepłym strumieniem powietrza z suszarki. Zanim zaczęłam ściągać wałki, poczekałam, aż wszystko całkiem ostygło.

Po delikatnym usunięciu wałków, przeczesałam fale palcami i spryskałam je sporą ilością lakieru :) Były już gotowe ;)



Martwiłam się o trwałość fryzury, ale nie było najgorzej. Włosy nie zaczęły mi się kręcić "po swojemu", ani się nie napuszyły. Kilka pasm zwinęło się w grube rulony i to w zasadzie tyle ;) Jestem pewna, że jeszcze kiedyś zrobię sobie takie fale :)



Jako że dawno nie było żadnej włosowej aktualizacji, postanowiłam pokazać Wam jeszcze moją fryzurę z Wigilii - zdecydowanie bardziej obrazującą naturalny stan moich włosów i ich długość :)




Jak uczesałyście się na sylwestra i Wigilię? :) Próbowałyście kiedyś zrobić grube fale za pomocą wałków?

Pozdrawiam


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...